Kasownik przyzwoitości

Kasownik przyzwoitości

Oficjalny twitterowy profil Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich dniach działa bardziej jak kasownik. Wczoraj kasowali tweety zbyt skuteczne w promocji ułomnych myśli figurantki na stanowisku premiera.

Dziś skasowali kawałek rasistowskiej propagandy, która wyszła im lepiej, niż tego chcieli:

Ten tweet jest nie tylko obrzydliwy, wprost mówiąc, że uprzedzenia do ludzi uciekających przed wojną lub innymi katastrofami jest zupełnie w porządku, jest też przykładem jakiejś patologicznej niechęci do prawdy, która obecną ekipę sytuuje gdzieś w obszarze na jaki zapuszczała się propaganda PRLu.

W tym konkretnym przypadku manipulacja polega na przerobieniu pytania o to jak oceniane są procedury EU na pytanie o to jak bardzo nienawidzicie udręczonych i niewinnych ludzi. Grecy nie lubią na przykład polityki EU w sprawie migracji, bo polityka EU jest taka, że najpierw wydymano i zrujnowano Grecję, a teraz ten zniszczony ekonomicznie kraj w dużej mierze zostawia się sam z ogromnym napływem mas ludzkich szukających ucieczki przed wojną, biedą lub głodem. 

Powiedzmy to sobie wprost: obecna ekipa, jak i jej propagandowe przybudówki, w tym TVPis, dawno juz dorównują, momentami prześcigają, Urbana i jego mocodawców. Piszę to bez ironii.

Urban mówił, że rząd się sam wyżywi, spasiona ekipa dobrej zmiany, nażerająca się bogactw wysysanych z publicznych spółek i funduszy na bezprecedensową skalę, jednocześnie skamle ciagle, że jest głodzona.

Urban nie wypierał się swojej politycznej przynależności, PiS dekomunizuje Polskę rekami ludzi pokroju Piotrowicza, komunistycznego prokuratora, który bez wstydu bełkoce o tym, że walczył z PRLem, choć robił to prześladując opozycjonistów.

Pięknie to ujął Galopujący Major:

Wiemy, że gdy PO chciała robić podejrzane deale z koleżkami, to musiała kryć się po śmietnikach. PIS kryć po żadnych śmietnikach się nie zamierza, po prostu miliardowe przetargi na samoloty kupuje z wolnej ręki od byłych pracodawców swoich kumpli, co to, przypadkiem, owym kumplom tysiące dolarów napożyczali. Wiemy, że gdy Ćwiąkalskiemu powiesił się gość w celi, to Ćwiąkalskiego w rządzie nie było, a gdy za Błaszczaka i Kempy skatowali chłopaka, to nadzorcy katów dostawali awanse. Wiemy, że gdy Nowak zaniżył wartość zegarka, to dostał zarzuty prokuratorskie, a gdy wartość stodoły za kilkaset tysięcy zaniżył Szyszko, to z Dydyczem wsiadł do karocy z dyni. Wiemy, że wszystko, co robiły dzieci Donalda Tuska, to Kasia Tusk jako lol-blogerka i Michał Tusk jako inżynier Karwowski w jakiejś prywatnej spółce. I wiemy, że kuzyn Kaczyńskiego pobierał pensję tylko z 3 spółek Skarbu Państwa naraz. A córka Szyszko dostała pracę w Instytucie, który, przypadkiem, od jej ojca ministra właśnie dostał 1.6 mln PLN na analizy. Wiemy, że gdy Zdrojewski chciał dać Świątyni Opatrzności Bożej, to przynajmniej musiał udawać, że daje na muzeum. I wiemy, że Waszczykowski nic nie musi udawać. Po prostu daje Rydzkowi 200 000 na pielgrzymkę obrazów Matki Boskiej do Ameryki Łacińskiej (ciekawe czy Matka dostanie dwójkę z widokiem na morze). Wreszcie wiemy, że Platforma w prywatnych rozmowach się oburzała, że była wiceminister zarabia 6 tysięcy złoty, i wiemy, że na oczach milionów Polaków Szyszko wciska kopertę z nazwiskiem swojemu kumplowi. I nic, absolutnie nic mu się nie dzieje. Podobnie, jak nic się nie dzieje z Sadurską. I pomijając zagmatwany problem ładu korporacyjnego w państwowych spółkach, nie chodzi o to, że Sadurską w teczce przyniesiono. Chodzi o to, że mimo fali oburzenia jej nie wycofano. Jest kolesiostwo smutną, acz oczywistą wadą każdej władzy, ale jest też zwyczajem władzy demokratycznej, że gdy cię ktoś na gorącym uczynku złapie, to dostajesz po łapach. W PiSie możesz z kolesiostwem pchać się w oko kamery i nic. To są właśnie te wskaźniki jakościowe ukazujące skalę zdegenerowania tej ekipy. Bo skoro oni w świetle kamer tak ostentacyjnie napychają kieszenie, to co robią, gdy kamery nie patrzą?

Ekipa PiSu nie tylko pasie się jawnie, bez krępowania, na Polsce i Polakach, ona ich istotnie i trwale krzywdzi.

Niszczy przyrodnicze dziedzictwo tego kraju, rżnąc je na deski, które przehandlowane zapełnią kieszenie kolesi Szyszki.

Niszczy fundamenty prawa i ustroju, jakkolwiek niedoskonałe, co prędzej czy później zacznie uderzać rykoszetem w tak zwanych zwykłych Polaków. Niszczy naszą pozycję polityczną i wystawia nas na żer Rosji, zresztą wiele wskazuje, że obecna ekipa jest już skutecznie zinfiltrowana przez agentów kremlowskiego wpływu, trudno inaczej wytłumaczyć szaleńczy odwrót od wszystkich sojuszników.

Nade wszystko rozwala moralny fundament tego narodu, nie łudźmy się, i bez ich interwencji nieszczególnie solidny. Polacy, od dawna niezbyt ufni i otwarci, po kilku latach rządów PiS będą prawdopodobnie mniej lub bardziej jawnymi nazistami, jadowitymi rasistami, którym przyjemność sprawiać będą zdjęcia ciapatych utopionych dzieci, zupełnie zdehumanizowanych.

Ich masy juz potrafią się cieszyć w komciach pod artykułami o pożarze w Londynie, że się usmażyło tam dużo wspomnianych ciapatych. Dla wielu Polaków, chętnych dzielić się swoimi moralnymi intuicjami w internecie, to już teraz mały, acz dobry przykład jak ostatecznie rozwiązać kwestię muzułmańską.

Czym będzie naród, który stanie się po prostu masą niebezpiecznych, wykolejonych degeneratów?

Znaczące, że ta degrengolada zaczyna już nawet przerażać prawą stronę, tę, która nie jest sekciarstwem i żulerią, zapatrzoną w dojną zmianę, czy to z fanatycznego pomylenia, czy cynicznej radości dorwania się do koryta. Tutaj Bartosz Brzyski na prawicowym portalu jagiellonski24.pl:

Jeszcze ostrzejsze komentarze spotkały redaktora naczelnego „Nowej Konfederacji” Bartłomieja Radziejewskiego. Jego wpis opowiadający się za przyjęciem ograniczonej liczby uchodźców – uzasadniany tak realizmem politycznym, jak i zwykłą ludzką solidarnością – Rafał Otoka-Frąckiewicz skomentował następująco: „Życzę (…) naczelnemu sukcesów w drodze bycia popychadłem w redakcji KriPo. Jak mawiał poeta: »Chuj mu na grób«”. Rozliczne były też komentarze dotyczące rzekomo oczywistych „dotacji” z Berlina, które stać muszą za stanowiskiem wyrażonym przez Radziejewskiego.

Taka natura publicystycznej roboty, że do bycia potraktowanym kubłem pomyj trzeba się przyzwyczaić. Nie chodzi tu o wulgaryzmy i przekraczanie granic kulturalnej debaty. Nie chodzi nawet o częste braki w argumentacji różnych krytyków, którzy wolą powoływać się na krążące po sieci memy, niż samemu weryfikować dane i statystyki. Chodzi o coraz powszechniejszą dehumanizację, na którą nie możemy się zgadzać. „Szarańcza”, „horda”, „kozojebcy” – te zwroty nie tylko odczłowieczającą, ale mogą stanowić pierwszy krok na drodze do społecznej akceptacji przemocy wobec adresatów tych wyrażeń. Pierwsze przypadki idiotycznych ataków na ciemnoskórych właścicieli kebabów w Polsce już odnotowaliśmy.

A jednak brakuje mi w tym tekście jednej ważnej rzeczy: przyznanie, że obecna histeria jest indukowana przez PiS z pełną premedytacją, który używa tej masowej choroby sumień jako narzędzia politycznych korzyści.

Brakuje mi też pewnego uderzenia się w pierś, że to prawica jako taka przez ostatnie ćwierć wieku wychowywała Polaków, w tym obecną klikę rządzącą. PiS to skrajność, ale jednak nieodrodne dziecko polskiego prawactwa.

Prawicowa myśl i polityka zaprowadziła Polskę na skraj moralnej zapaści na skalę niewidzianą od czasu peerelowskiej nagonki na Żydów.

Rakka

Rakka

Kasa i polityka

Kasa i polityka